Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przedstawiło projekt ustawy wdrażającej Dyrektywę Unii Europejskiej o Pracy dla Platform. Projekt przewiduje powstanie domniemania zawarcia umowy o pracę przez osobę pracującą dla Platform – także Platform Dostaw.

W projekcie Ministerstwa Pracy założono następującą procedurę:
krok 1: Pracownik, który chce uznania za pełnoprawnego pracownika z umową o pracę składa wniosek do Państwowej Inspekcji Pracy (PIP).
krok 2: PIP weryfikuje formalnie wniosek i ewentulnie wzywa do uzupełnienia.
krok 3: PIP rozpoczyna postępowanie, jednocześnie informując o tym strony (Platformę, Partnera Flotwego oraz zainsteresowaną osobę).
krok 4: po zakończeniu postępowania PIP wydaje decyzję o ustaleniu stosunku pracy lub umorzenie postępowania.
krok 5: Jeśli decyzja jest pozytywna, Platforma może odwołać się do sądu. Rozpoczyna się procedura sądowa. Jednocześnie PIP może wnieść powództwo do sądu o ustalenie stosunku pracy za okres wcześniejszy, sprzed daty złożenia wniosku.
krok 6: Sąd rozpoznaje sprawę i wydaje wyrok.

Naszym zdaniem, ta procedura, choć w założeniach ma być rozwiązaniem propracowniczym, w rzeczywistości nic nie zmieni. Oto nasze argumenty:
1. Indywidualizacja postępowania. Rząd znów przerzuca na pojedyńcze osoby ciężar całej procedury. Dyrektywa nie działa systemowo, tylko tworzy mechanizm, przez który każdy będzie musiał przejść indywidualnie
2. Koszmar przedłużających się procedur. Osoby pracujące jako Dostawcy, pracują zazwyczaj około 1-2 miesięcy, zarabiając przy tym kilka tysięcy złotych (często poniżej pensji minimalnej). Czy ktokolwiek w tej sytuacji będzie chciał rozpoczynać tak długotrwałą procedurę? A przecież może być ona celowo przedłużana przez Platformy (poprzez wykorzystywanie i komplikowanie postępowania w sądzie)
3. Nie wiadomo kto ma być pracodawcą. Projekt ustawy milczy na ten temat. W sytuacji gdy PIP ustali stosunek pracy, to z którą ze stron pracownik zawiera umowę o pracę? Z Platformą czy z Partnerem Flotowym? Przecież dotychczas miał umowę (np. zlecenia) z Partnerem.
4. Poziom znajomości zagadnienia w sądach. Obecnie wiele instytucji administracji państwowej (w tym PIP) publicznie przyznaje się do nikłej wiedzy o specyfice pracy platformowej i zarządzania algorytmicznego. Nawet działające w Polsce Związki Zawodowe (z nielicznymi wyjątkami) nie są zainteresowane tym tematem i bez żenady się do tego przyznają. Dlatego też, jesteśmy prawie pewni, że wśród sędziów orzekających w sądach pracy poziom merytoryczny w tym zakresie jest równie niski. Platformom łatwo więc będzie tak manipulować faktami, aby sądy wydawały wyroki na ich korzyść.
5. Procedura nie zapobiega wyzyskowi. Całkowicie poza określoną w ustawie procedurą pozostaną osoby, które z racji na swoją sytuacje życiową nie mogą skontaktować się z PIP (np. z uwagi na nieznajomość języka polskiego). To są tysiące osób, które ta procedura zostawia samym sobie. A to właśnie one są najłatwiejszym celem wyzysku prowadzonym przez Platformy.

#zentrale_dyrektywa



Powyższy artykuł powstał w ramach naszego cyklu “Wdrożenie Dyrektywy”. Jeśli macie własne uwagi i spostrzeżenia, albo macie odmienny punkt widzenia, zapraszamy do dyskusji.
No a poza tym:
NA WDROŻENIE DYREKTYWY O PRACY PLATFORMOWEJ ZOSTAŁO 2 MIESIĄCE I 4 DNI.