Najnowszy raport nowojorskiego Departamentu ds. Ochrony Konsumentów i Pracowników (DCWP) ujawnił straty, jakie poniosły osoby pracujące jako Dostawcy dla Platform UberEats i DoorDash. Według wyliczeń, zmiana momentu, w którym klient jest proszony o zostawienie napiwku, kosztowała pracowników 550 milionów dolarów.
W grudniu 2023 roku w Nowym Jorku weszły w życie przepisy o płacy minimalnej dla Dostawców (obecnie gwarantujące im 21,44 USD za godzinę pracy). UberEats oraz DoorDash, w odpowiedzi na nowe regulacje, zmodyfikowały swoje aplikacje tak, aby opcja dodania napiwku dla Dostawcy pojawiała się dopiero po złożeniu zamówienia, a nie w trakcie finalizacji transakcji. W praktyce oznaczało to, że przekazanie napiwku to kolejna transakcja, wymagająca ponownego wpisywania danych i akceptacji płatności.
W efekcie nastąpił drastyczny spadek średniego napiwku: przed zmianami przeciętny napiwek wynosił 3,66 USD. Już tydzień po wprowadzeniu nowej ścieżki płatności spadł on do 93 centów. A według najnowszych danych średni napiwek w tych aplikacjach to zaledwie 76 centów. Dla porównania, Platformy które zdecydowały się pozostać przy starym modelu, odnotowują średnie napiwki na poziomie 2,17 USD.
Administracja miasta, na czele z nowym komisarzem DCWP, krytykuje Platformy. Urzędnicy twierdzą, że ukrycie opcji napiwku to „masowy schemat” mający na celu obniżenie realnych dochodów Dostawców (w USA napiwki stanowią oficjalną część zarobków).
Publikacja raportu jest elementem rozgrywki wokół spraw sądowych jakie toczą się obecnie. Platformy wytoczyły je urzędowi miasta próbując uchylić nowe prawo. 26 stycznia ma wejść w życie kolejna ustawa, które wymusi na aplikacjach przywrócenie opcji napiwku przed lub w trakcie finalizacji transakcji. DoorDash i Uber uzasadniają pozwy twierdząc, że nowe przepisy są formą „wymuszania napiwków”, co w ich opinii stanowi dodatkowe obciążenie podatkowe dla konsumentów w czasach kryzysu kosztów życia.
#zentrale_international
