Niektóre Platformy Dostaw (np. Deliveroo) wdrożyły nowy mechanizm ustalania wynagrodzenia za pracę: „odwrócona aukcja”.
Dotychczas zazwyczaj (ale nie zawsze) wyglądało to tak: Algorytm zlecał realizację dostawy konkretnej osobie oraz jednocześnie informował o wysokości wynagrodzenia za nie. Jeśli pracownik nie zaakceptował zlecenia, oferowane było kolejnej (z tym samym lub innym wynagrodzeniem, wg uznania Algorytmu).
W nowym mechanizmie zlecenie jest oferowane równocześnie kilku pracownikom, z informacją o wynagrodzeniu za nie (które zazwyczaj jest rażąco niskie). Pracownicy mają krótki czas (np. 60 sekund) na zaakceptowanie go, z zasadą „kto pierwszy ten lepszy”. Jeśli nikt nie zaakceptuje, następuje ponowne wyświetlenie oferty, z różnymi scenariuszami: np z tą samą stawką ale innej grupie pracowników, albo następuje obniżenie stawki w ramach tej samej grupy, albo też możliwe jest niewielkie podniesienie stawki. I tak do skutku.
Ta „licytacja” nie tylko buduje niezdrowe poczucie wrogości wśród pracowników ale jest też po prostu niebezpieczne: Dostawcy muszą nieustannie wpatrywać się w ekran, zamiast śledzić ruch uliczny.
Dodatkowo, przeprowadzając „licytację” Algorytm sonduje, za jaką najniższą stawkę są gotowi pracować Dostawcy. Jednocześnie pogłębiane jest poczucie niestabilności, pracownik ma dylemat – lepiej wziąć zlecenie z bardzo niskim wynagrodzeniem czy poczekac na następne, może stawka będzie wyższa? Ale przecież w każdej chwili Algorytm może mi zawiesić konto, bo nie akceptuje zleceń, i wtedy już kompletnie nic nie zarobię.
