Wczoraj w Poznaniu zaprezentowaliśmy nowe wydanie naszej broszury “Tak wygląda wyzysk”. Jest to zbiór naszych rozmów z osobami pracującymi jako Dostawcy dla Platform. Jedną z nich osób jest Franek, który współorganizował wczorajsze spotkanie (dziekujemy!). Poniżej prezentujemy fragment naszej rozmowy, całość znajdziecie w broszurze dostępnej tutaj.
Powiedz nam coś o sobie, jak znalazłeś się w pracy jako dostawca dla Platform?
Mam na imię Franek, mam 28 lat, jako dostawca dla Platform pracuję od 2020 roku, a jako dostawca zacząłem wcześniej, bo już w 2019. Jako kurier zacząłem pracować w czasie studiów aby się utrzymywać. Wybrałem pracę dostawcy, bo wówczas chętnie zatrudniali studentów, a do tego od zawsze bardzo lubiłem jeździć na rowerze – przez pewien okres rower był moją pasją.
Pierwszą firmą dla której dostarczałem była PizzaPortal, działająca w ramach przedsiębiorstwa restauracyjnego Amrest. Dostarczaliśmy zamówienia z restauracji Amrestu – KFC, Burger King, PizzaHut. Na start oferowano umowę zlecenie na pensji minimalnej i wszystkie potrzebne narzędzia – telefon, torbę, ciuchy i rower. Amrest sprzedał PizzaPortal Platformie Glovo, a oni natychmiast ją zamknęli.
Pierwszą strictę platformową pracę kurierską wykonywałem dla Wolta. Zatrudniłem się jako student w 2020 roku. Wolt wtedy dopiero wchodził na polski rynek i warunki jakie oferowali były, w porównaniu do dzisiejszych, naprawdę niezłe – umowa zlecenia z gwarantowaną stawką godzinową, bonusy. W tamtym czasie za dostarczone zamówienie płacili nam połowę gwarantowanej stawki godzinowej, to znaczy że od trzeciego zamówienia zrealizowanego w ciągu godziny naliczałeś te kwotę jako bonus. Do tego plecak i ubrania. Pracowałem dla nich z przerwami jakieś dwa lata. Zrezygnowałem, kiedy zaczęli wypychać nas na umowy partnerskie i działalność gospodarczą.
Poza Woltem, czy pracowałeś też na innych Platformach? Pracujesz rowerem? A może skuter lub auto? Teraz masz działalność czy przez Partnera?
Pracowałem zawsze i pracuję nadal na rowerze. Odkąd jest to konieczne mam umowę z Partnerem. Pracowałem już na wielu platformach: Wolt, Glovo, Uber Eats, Bolt, Stuart, SzamaExpres. Miałem okres zatrudnienia we wspomnianej już PizzyPortal, a także Pyszne.pl i norweskiej Foodorze.
Ile dni i godzin pracujesz w tygodniu?
W okresach, w których kurierka była moim głównym źródłem zarobku pracowałem między 1/2 a 3/4 etatu. Najdłużej pracowałem w ten sposób około roku. Od ostatniej zimy jeżdżę jednak bardzo mało, ponieważ zaczęły odzywać się moje plecy. Na dłuższą metę ta praca nie jest zdrowa.
Wspomniałeś, że pracowałeś w Norwegii. Powiedz: czym rozni się praca w Norwegii od pracy w Polsce? Wiadomo, że zarobkami, ale chodzi też o inne kwestie: warunki pracy (szczegolnie zimą), poszanowanie praw pracowniczych, w jaki sposob byles tam zatrudniany? Istnieja tam partnerzy flotowi?
Pracowałem latem, więc nie doświadczyłem srogich skandynawskich zim. Oslo, gdzie stacjonowałem jest pagórkowate, więc korzysta się tam raczej z rowerów elektrycznych – własnych lub wypożyczanych. Foodora nie oferowała rowerów pracownikom. Był Hub, w którym można się było potencjalnie ogrzać lub zjeść coś w trakcie przerwy. Odbywały się tam dyżury serwisowe, więc mogłeś za darmo wyregulować rower lub naprawić jakąś drobną usterkę. Każdy pracownik otrzymywał plecak, kask, pokrowiec na telefon oraz powerbank, Wszystko należało zwrócić po skończeniu umowy. Widać było, że w deliwerce pracowali głównie migranci, Norwegowie pracowali w restauracjach jako kelnerzy i wydawali nam jedzenie. Sądzę, że głównie z powodu różnic w statusie symbolicznym tych dwóch zawodów. To było ciekawe do obserwacji kilka lat temu, choć jest dla mnie mniej zaskakujące teraz, kiedy w Polsce odtworzyliśmy ten sam podział.
Jeśli chodzi o umowy, to istniały trzy możliwości. Zatrudnienie bezpośrednio przez Foodorę, zatrudnienie jako freelancer (przez foodorę lub na własnej działalności). No i zatrudnienie przez partnera. Z pierwszej nie mogły korzystać osoby z tymczasowym pozwoleniem na pracę – jak ja. To było ofertowane pracownikom z dłuższym stażem i te osoby mogą należeć do związków zawodowych. Kolejna forma, jako freelancer zatrudniony przez foodorę, była najpopularniejszą formą zatrudnienia. Zaś opcja zatrudnienia przez partnera była marginalna i pozwalała przede wszystkim odliczyć od podatku niektóre koszty uzyskania przychodu – czyli np. paliwo. Jednak rynek partnerów taki jaki znamy w Polsce praktycznie nie istnieje, bo o ile wiem istnieją tylko dwie firmy oferujące taką usługę.
Ja pracowałem jako freelancer. Na tej umowie płaciłem składkę zdrowotną i byłem ubezpieczony, nie wiem jednak czy miałem prawo do płatnego urlopu zdrowotnego. Po strajkach w 2019 wprowadzono system minimalnego wynagrodzenia godzinowego za prace wraz z dodatkowymi bonusami od ilości zamówień. Ale dotyczy on tylko pracowników zatrudnionych bezpośrednio w Foodorze. Ja jako freelancer mogłem wybrać między dwoma rodzajami rozliczeń – albo sztywną stawka godzinowa (w okolicy pensji minimalnej) albo płatność od zamówienia, bez jakichkolwiek gwarancji.
Generalnie dało się odczuć, że istnieją dwa światy w tej Platformie – pracowników zatrudnionych bezpośrednio i freelancerów. Ten podział w typie oferowanej umowy akumulował wiele innych, przede wszytskim etnicznych i kulturowych podziałów, a różnice w statusie były widoczne. To z pewnością okoliczność, która mogła wpływać na kierunek działań związku, jako, że mogły do niego należeć tylko te osoby, które zostały w pewnym sensie wyróżnione.
Ale to wątek, który zdaje się powraca dosyć często w kontekście związków zawodowych, i który na pewno warto przemyśleć na naszym podwórku, gdzie bardzo duża ilość pracowników platform nie jest obywatelami Polski.
A dla Ciebie samego, to ta praca była koniecznoscią czy wyborem? Jest w niej coś fajnego?
To był wybór. Ja bardzo lubiłem (i nadal lubię, choć nie w tym stopniu co kiedyś), jeździć na rowerze. Niesamowitą przyjemność sprawiało mi, że mogłem spędzać dzień aktywnie fizycznie. Po paru tygodniach wchodziłem w rodzaj transu, a pracę traktowałem trochę jak trening. Do tego w tamtym czasie ceniłem sobie to, że mogę pracować sam, bo jestem osobą nieśmiałą. Jeśli ktoś kocha rower, a jazdę na rowerze, naprawdę można kochać – to ta robota sama w sobie wydaje się być niezwykłym przywilejem. Zarabiać pieniądze za jazdę rowerem. Wyobrażasz to sobie?
A poza tym:
Koszulki DELIVERY UNITED w naszym SKLEPIE >>>
#deliveryunited
