W dość powszechnym punkcie widzenia, Platformy Dostaw zarabiają na dwóch rzeczach. Po pierwsze na prowizjach pobieranych od zamówień z restauracji i sklepów. A po drugie na prowizji od usługi dostaw. W pierwszym przypadku, prowizje potrafią dochodzić do nawet 40% wartości zamówienia. Tutaj sytuacja jest stabilna: obie strony (Platformę i Sprzedawcę) obowiązuje stała umowa, a w niej są określone warunki współpracy. Oczywiście, jeśli sprzedawca jest dużą, popularną siecią fastfood, to jego punkt wyjścia do negocjacji jest zupełnie inny, niż małego sklepiku osiedlowego.

W drugim przypadku, ciężko jest mówić o stałym procencie. Jednorazowa opłata za dostawę, którą płaci klient ma się nijak do tego co dostaje osoba, która je dostarcza. Czasem może być nawet tak, że klient płaci mniej niż dostaje dostawca. Bo tu nie chodzi o zysk z pojedyńczego zlecenia, ale o zysk globalny. Osoby, które pracują jako Dostawcy, często śledzą te kwoty, i próbują znaleźć jakiś trend. A trend jest taki, jaki chce w danym momencie Algorytm. I tyle.

Ale Platformy mają też mnóstwo innych opcji zarabiania. Np. sprzedawca może wykupić reklamę na Platformie (taki tradycyjny baner) ale może też wykupić lepsze pozycjonowanie na liście dostępnych restauracji. Sprzedawca może też razem z Platformą zorganizować (i opłacić) dużą kampanie, w której reklamowana będzie zarówno Platforma Dostaw jak i dana restauracja lub sieć sklepów. Kolejna opcja dla Platformy to oczywiście sprzedaż Dostawcom sprzętu wymaganego do pracy (np. firmowy plecak, kurtka czy odblask). Znamy też sytuację, gdy Platforma zarabia np. na wynajmie tabletu, z którego korzysta restauracja, by przyjmować zamówienia.

Jak widzicie opcji jest mnóstwo. Maksymalizacja zysku ma się doskonale.

#zentrale_rzeczywistosc