Ogólny widok jest taki: termin wdrożenia Dyrektywy o Pracy Platformowej mija dokładnie za miesiąc. A od miesięcy wszystko stoi w miejscu. Na stronie Rządowego Centrum Legislacji, ostatni wpis dotyczący projektu ustawy jest z 24 sierpnia. Do 6 września Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zbierało uwagi od trzech central związkowych.
Dwa tygodnie temu poprosiliśmy Ministerstwo o informacje o postępach prac – nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi. Oczywiście, być może coś się w Ministerstwach w tej sprawie dzieje, ale jedno jest pewne: rząd nie dotrzyma terminu. Przecież jeszcze konieczne jest zatwierdzenie przez inne ministerstwa, komisje rządowe itp. Potem zatwierdzenie przez rząd, potem debaty sejmowe, komisje, podkomisje, głosowania, senat, być może ponownie sejm. A na koniec prezydent. Zero, zero szans na dotrzymanie terminu znanego od DWÓCH LAT! I to wszystko w czasie, gdy Minsterstwem kieruje przedstawicielka Lewicy, partii która tak bardzo troszczy sie o prawa pracownicze!
No i jeszcze: tu nie chodzi o to żeby wdrożyć. Ale żeby wdrożyć zgodnie z jej celem: czyli tak, aby poprawiała sytuacje przestrzegania praw pracowniczych.
A jeśli macie skłonności do schadenfreude, to pocieszenie jest takie: jak na razie tylko jeden kraj w Unii Europejskiej wdrożył Dyrektywę: Słowacja. Ale czy to jakkolwiek zmienia codzienny wyzysk, na który prawie wszyscy zamkneli oczy?
#zentrale_dyrektywa
A poza tym (tak jak już napisaliśmy):
NA WDROŻENIE DYREKTYWY O PRACY PLATFORMOWEJ ZOSTAŁ 1 MIESIĄC
